Przejdź do głównej zawartości

Bates Motel - recenzja trzech sezonów serialu

Alfred Hitchcock, brytyjski reżyser i producent filmowy, który zajmuje czołowe miejsce w historii kina. Ten mistrz suspensu, autor kinowych i telewizyjnych hitów oglądany był i będzie zapewne przez niejedne pokolenie miłośników X muzy. Wśród wielu znanych filmów na uwagę zasługuje z pewnością Psychoza z roku 1960, zarazem mój ulubiony film tego reżysera, który pierwszy raz oglądałam z wypiekami na twarzy. Dlatego też niezwykle ucieszyła mnie informacja o pojawienie się serialu odwołującego się do dreszczowca z przed przeszło pół wieku, zatytułowanego Bates Motel.
 
Ten kilku - sezonowy, wieloodcinkowy serial wyprodukowany przez Universal Television, z Psychozą Hitchcocka wspólne ma nie tylko miejsce rozgrywania się akcji, czyli motel, ale i postać Normana Batesa, z tą różnicą, że bohater filmu w przypadku serialu jest wchodzącym w dorosłość nastolatkiem, a nie dojrzałym mężczyzną. 
 
Serialowa fabuła, jak już wspomniałam przenosi widzów do małego, na pozór spokojnego miasteczka White Pine Bay, do którego po tragicznej śmierci głowy rodziny przyjeżdża Norma Bates i jej dorastający syn, Norman. Kobieta otrzymując sporą sumę z ubezpieczenia postanawia kupić miejscowy motel, odnowić go i wieść spokojne życie w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku. Niestety miejsce to skrywa wiele tajemnic, ludzie są jej średnio przychylni, miejscowy szeryf podejrzliwy, a i z Normanem zaczyna dziać się coś dziwnego. Coraz częściej chłopak, będący pod wpływem silnej i nadopiekuńczej matki zaczyna tracić świadomość, popadając w jakiś dziwny trans, który pozbawia go nie tylko trzeźwości umysłu, ale i powoduje zaniki pamięci. Wkrótce w okolicy zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw, które w niewyjaśniony sposób mogą wiązać się z dorastającym Normanem Batesem.

Serialowa akcja, choć posiada wiele odniesień do Psychozy, to mimo wszystko wiele się od niej różni. Po pierwsze Norman jest w niej jeszcze dzieciakiem, ważną rolę odgrywa tu dominująca matka. Motel został odkupiony od poprzedniego właściciela a i pojawiły się liczne wątki poboczne, jak choćby drugi syn Normy, czy skrywany przed światem, a aprobowany przez miejscowych, w tym stróża prawa narkotykowy biznes. Miejsce rozgrywania się Bates Motel także uległo zmianie, podobno jak czas, nie są to już lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, a współczesność, choć twórcy w sposób bardzo ciekawy nawiązali do oldskulowego charakteru dzieł Hitchcocka. 
 
To jak blisko serialowi do filmu widać w wielu aspektach, między innymi w strojach naszych bohaterów, ale co dziwne jedynie tych czołowych. Na pierwszy plan wysuwa się pod tym względem Norma, w tej roli Vera Farmiga, którą (poza jedynym odstępstwem od reguły) nie uświadczymy w odzieniu pasującym do kobiet prawie drugiej dekady XXI wieku. Kwieciste koszule, rozkloszowane spódnice za kolana, nienaganna fryzura zakręcona na wałki,  to styl tej silnej, acz nieco despotycznej kobiety. Równie staromodnie wygląda jej syn, chłopak wycofany, trzymający się na uboczu, żyjący jakby poza światem i szczerze, powiedziałabym za bardzo kochający swoją matkę. Norman, w tej roli Freddie Highmore, to podobnie jak jego mama, postać nie pasująca do rzeczywistości, idealnie wpasowująca się w klimat Psychozy. 
 
Muszę przyznać, że barwne, charakterystyczne i dobrze zarysowane postaci to zdecydowanie, po niezwykle wciągającej fabule, mocna strona tejże produkcji.  Każdy napotkany w serialu człowiek, włącznie z najważniejszymi, jest ludzki, nie pozbawiony człowieczych wad i zalet, nie stroniący od kłopotów i ich nie pozbawiony. Prym wiedzie oczywiście dwójka matka i syn. Norma Bates, to kobieta niesamowita, niepowtarzalna i niezwykle charakterystyczna. Jej przesadna miłość do syna, nadopiekuńczość i stanowczość zamknięta w matczynej słodkości obrazuje w sposób doskonały jak nie powinna wyglądać relacja matka - syn. Norman Bates, dorastający, prawie pełnoletni mężczyzna, uświadamiający sobie jak chora relacja łączy go z rodzicielką i przeżywający osobisty dramat nie tylko z tego powodu, ale i z racji postępujących zaburzeń psychicznych, czyniących z niego mordercę. Do grona wyrazistych postaci dołącza także drugi syn Normy Dylan, chłopak zbuntowany i wściekły na matkę, która całe życie ciągle uciekała, a z drugiej strony tak pragnący jej miłości, szukający bliskości i rodziny. Wisienką na torcie serialu jest szeryf Romero.

Dobrze wiemy, że polubienie i zżycie się z bohaterami filmów, czy też serialu zależy nie tylko od scenariusza i wartkiej, czasami pokręconej akcji, ale przede wszystkim od pracy aktorów wcielających się w odpowiednie role. Bates Motel to majstersztyk aktorski. Rewelacyjna Vera Farmiga jako Norma, doskonały w swej prostocie i pozornej niewinności Freddie Highmore jako Norman, zbuntowany, ale czuły i opiekuńczy Max Thieriot jako Dylan Massett, słodka, przepełniona mądrością rodzącą się z choroby Olivia Cooke jako Emma Decody i charyzmatyczny, władczy, bezwzględny szeryf Nestor Carbonell jako Alex Romero. Te wszystkie postaci i nie tylko te, poprzez doskonale odegrane role, przez rewelacyjne aktorstwo sprawiają, że chłonie się odcinek za odcinkiem nie zauważając, jak mijają kolejne sezony.
 
Aktorstwo, to jednak nie wszystko. Miarą doskonałego, wciągającego serialu, który ogląda się z wypiekami na twarzy jest oczywiście scenariusz, który w wypadku Bates Motel podobnie jak w filmach Alfreda Hitchcocka zaczyna się od trzęsienia ziemi , a z każdą minutą, każdym odcinkiem jest coraz lepiej. Sytuacja zmienia się nieco w trzecim sezonie, który staje się bardziej przewidywalny, spokojniejszy i jakby stonowany. 
 
Bates Motel, to produkcja, która wciąga, tak czy siak, lubimy, czy też nie dreszczowce, chcemy, czy nie chcemy, jeśli obejrzymy pierwszy odcinek, nie zdołamy się oderwać i nawet nie spostrzeżemy się jak zakończymy sezon, czekając na następny. Jeśli nie widzieliście, a macie ochotę na nieco dreszczyku, na popis brawurowej pracy aktorskiej i zwichrowaną fabułę, to serdecznie polecam Bates Motel, nie będziecie się nudzić, zaręczam Wam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Atypowy, typowy, nietypowy nastolatek – recenzja serialu Netflixa

Atypowy , to serial do którego obejrzenia podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża, z dużą rezerwą i bardzo niechętnie. Po zapoznaniu się z pierwszym sezonem (mam nadzieję, że drugi też będzie), szczerze się sobie dziwię, że miałam jakiekolwiek obawy, bo  to połączenie komedii, produkcji obyczajowej i dramatu,  to świetny przykład, że nie należy oceniać książki po okładce, a serialu po tytule. Jeśli jeszcze nie widzieliście, a jesteście posiadaczami Netflixa, a nie obejrzeliście jeszcze tego projektu, to naprawcie swój błąd. Gwarantuje Wam, ze osiem odcinków wchłoniecie jednym tchem, bo jest powiewem świeżości na przeładowanym rynku durnych i nikomu nie potrzebnych komedii. Atypowy  to nie tylko nietypowy serial, ale także „atypowy” bohater. Jest nim  wchodzący w dorosłość, osiemnastoletni Sam , który zmaga się z autyzmem. Chłopak żyjący w na pozór normalnej, amerykańskiej rodzinie, która jak się z czasem dowiadujemy ma swoje ukryte problemy, a który postan...

Zanim Odejdę - recenzja filmu

Bytowanie każdej istoty na ziemi kończy się zawsze tak samo, śmiercią. Zwykle nie znamy dnia ani godziny, najczęściej myśl o nieuchronnym oddalamy od siebie jak najdalej, traktując śmierć jak temat tabu. Zastanawialiście się co by było gdybyście wiedzieli, że wasze egzystowanie na tym padole łez właśnie się kończy i zaczynacie ostatni dzień życia. Co byście zrobili, jak się zachowali, jak wyglądałby Wasze ostatnie chwile?  Takie pytanie próbuje zadać dramat filmowy Zanim Odejdę (Before I Fall).   Film, dla którego  pierwowzorem jest książka  Lauren Oliver ,  przybliża nam postać nastolatki, licealistki imieniem Samatha, zwanej Sam, która wiedzie typowe życie wchodzącej w dorosłość osóbki. Buntuje się przeciwko matce, kłóci z siostrą, plotkuje z najlepszymi kumpelami, spotyka z chłopakiem i imprezuje. Po jednej z takich imprez, wracając z przyjaciółkami do domu ich samochód wpada w poślizg, dachuje a bohaterka traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, okazuje się...

Aż do kości - recenzja filmu

Anoreksja, stan chorobowy obrazujący się zaburzeniami jedzenia, zwany inaczej jadłowstrętem. Choroba powszechnie nazywana problemem cywilizacyjnym, narzucającym szczególnie młodym ludziom rygorystyczne normy dotyczące wyglądu i zachowań, wcale nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy nazwał ją i udokumentował angielski lekarz,  Richard Morton , a było to w XVII wieku. Wymogi cywilizacyjne i konsumpcyjny tryb życia pozwoliły rozwinąć się jej, na tyle, że w obecnych czasach anoreksja jest już sporym problemem. Co tu dużo mówić, współcześni ludzie mają być przebojowi, wygadani, zaradni, a przede wszystkim.....szczupli. Z góry zakłada się, że człowieka, którego tu, czy ówdzie jest zbyt dużo, nikt nie doceni, a tym bardziej nie polubi. Kolorowa prasa zarzuca nastolatki i osoby wchodzące w dorosłość, uśmiechniętymi  kobietami w rozmiarze 34, gloryfikując niską wagę ciała. Chcąc dorównać i sprostać kanonom obecnego   "piękna"  dziewczęta i młode kobiety przestają jeść , odda...