Przejdź do głównej zawartości

Botoks, kontrowersyjny film Patryka Vegi pod lupą - recenzja filmu

Echh.... długo się zbierałam do opisania tego....filmu, czy też tego czymkolwiek toto jest. Produkcja doskonale obrazuje kondycję naszego rodzimego kina, która bazuje na dziwnym humorze, przekleństwach i kpieniu z wszystkiego tego co nie powinno być wyśmiewane. Botoks, w reżyserii Patryka Vegi miał być kontrowersyjny, miał posiadać czarny humor i  pokazywać nieudolność polskiej służby zdrowia i tego się oczywiście spodziewałam, ale ..... niestety problem został przerysowany tak bardzo, że stał się karykaturalny i tym samym zupełnie nie śmieszny, a żenujący.
 
Trudno dużo napisać o tym filmie w kwestii fabularnej, ta skupia się wokół losów czterech kobiet, których życiowe problemy splatają się w szpitalu, w którym dochodzi do licznych przekrętów, niedociągnięć i lekarskiej ignorancji. Mamy więc wywodzącą się z nizin społecznych Danielę (Olga Bołądź), która nie wiedzieć czemu zamierza robić karierą w służbie zdrowia, a potem w koncernie farmaceutycznym, Doktor Beatę Winkler (Agnieszka Dygant), wsiąkniętą w lekarski światek, ale równocześnie borykającą się z problemami zdrowotnymi związanymi z wypadkiem, Magdę (Katarzyna Warnke), ginekolog z wyrzutami sumienia i Doktor Patrycję Banach (Marieta Żukowska), która zbuntowawszy się zmienia swoje życie zawodowe, osiągając wymierny sukces (jej postać jest chyba najbardziej zarysowana). W między czasie poznajemy inne związane z nimi osoby, a tłem wydarzeń jest wspomniany wyżej szpital. 



Botoks jest filmem, który, choć oparty jest na prawdziwych historiach (taka informacja pojawia się w czołówce filmu) dotyczących tego jak wygląda opieka w placówkach medycznych, jak światem rządzi pieniądz i firmy farmaceutyczne, to nie powinniśmy go brać tak do końca na poważne. Ktoś mógłby oczywiście powiedzieć, że to dobrze, że pewne rzeczy mogą dzięki temu ujrzeć światło dzienne. Pytanie tylko, na ile są one tu wiarygodne, w ile jesteśmy w stanie uwierzyć i co uznamy za prawdę, a co za reżyserski wymysł i sporą przesadę. Oglądając film, który o dziwo (a byłam w kinie grubo po jego premierze) oglądało ze mną duże grono kinowych widzów, miałam wrażenie, że uczestniczę w jakimś kiepskim kabarecie. Niby wypada się śmiać, a nie bardzo jest nam do śmiechu. Tak też na film reagowała sala, wszyscy śmiali się w tych.... "śmiesznych", większości absurdalnych momentach, ale chichoty były zdecydowanie wymuszone, a wiele scen wywoływało obrzydzenie i niesmak.
 
Niesmacznymi scenami Botoks stoi, począwszy od obsady karetki, która od rana do wieczora znajduje się w stanie upojenia alkoholowego, po porody i poronienia i obrazy dzieci z aborcji umierających gdzieś na korytarzach i pokoikach godzinami, wyrzucone jak śmieci. Smutne, przerażające i niesmaczne były to momenty, na które niejedna kobieta i pewnie także mężczyzna zareaguje bardzo emocjonalnie. 
 
Dziwnie pokręcony to też film, bowiem takie smutne, obrzydliwe, czy też tragiczne momenty przeplatają się scenami absurdalnego humoru. Projekt  oscyluje na granicy dramatu i czarnej, ironicznej komedii, a panuje w nim taki chaos, że czasami nie sposób zapanować nad tym co dzieje się na ekranie. Fabuła tak naprawdę tu nie istnieje, żaden wątek nie jest dostatecznie poprowadzony, a jedynie naszkicowany. Nie wiem czy był to zamierzony manewr ze strony Patryka Vegi, czy też reżyser nie miał do końca pomysłu na to jak film miał wyglądać, ale z pozycji widza coś wyraźnie tu nie zagrało.



Jedno jest pewne. Jest to niewątpliwie film o kobietach i dla kobiet, hmm..... rzekłabym bardzo feministyczny, bowiem mężczyźni w nim pokazani się w bardzo złym świetle. Pedancik, zapatrzony w siebie i nie posiadający tak naprawdę swojego zdania Michał (Piotr Stramowski), nieobecny egoista Marek (Sebastian Fabijański), wiecznie pijany i nieodpowiedzialny Darek (Tomasz Oświeciński), czy brutalny, agresywny i cyniczny Ordynator oddziału szpitalnego (Janusz Chabior). Odradzam wszystkim paniom, które wpadną na pomysł zaproszenia swojego faceta, partnera, czy męża na ten film z okazji jakieś rocznicy, czy też innej uroczystości, chyba, że zamierzają swojemu mężczyźnie dokuczyć. Botoks to film o słabych - silnych kobietach, które mają więcej ikry niźli niejeden facet i to może się nam kobietom w nim podobać. Jak na film zareagują mężczyźni, tego nie wiem. 
 
Botoks to także dzieło filmowe, które doskonale wpisuje się w obraz polskiego kina, obrażając, wulgaryzując i ironizując. Smutne to przyznam i niestety bardzo prawdziwe, bowiem takich filmów jak ten znalazło by się w rodzimej twórczości filmowej bardzo, bardzo dużo.

Cóż mogę napisać w podsumowaniu? Chyba tylko to: poszłam, zobaczyłam, zapomniałam.... albo przynajmniej staram się zapomnieć. Wprawdzie jestem zdanie, że w życiu wielu rzeczy należy próbować i z niejednymi wyzwaniami się mierzyć, ale wydanie nie małej kwoty na bilet na Botoks uznaje za pieniądze wyrzucone w błoto. Dawno nie byłam na tak słabym, żenującym, a być może nawet szkodliwym filmie. Nie polecam! Moje ocena 4/10, nie więcej. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Atypowy, typowy, nietypowy nastolatek – recenzja serialu Netflixa

Atypowy , to serial do którego obejrzenia podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża, z dużą rezerwą i bardzo niechętnie. Po zapoznaniu się z pierwszym sezonem (mam nadzieję, że drugi też będzie), szczerze się sobie dziwię, że miałam jakiekolwiek obawy, bo  to połączenie komedii, produkcji obyczajowej i dramatu,  to świetny przykład, że nie należy oceniać książki po okładce, a serialu po tytule. Jeśli jeszcze nie widzieliście, a jesteście posiadaczami Netflixa, a nie obejrzeliście jeszcze tego projektu, to naprawcie swój błąd. Gwarantuje Wam, ze osiem odcinków wchłoniecie jednym tchem, bo jest powiewem świeżości na przeładowanym rynku durnych i nikomu nie potrzebnych komedii. Atypowy  to nie tylko nietypowy serial, ale także „atypowy” bohater. Jest nim  wchodzący w dorosłość, osiemnastoletni Sam , który zmaga się z autyzmem. Chłopak żyjący w na pozór normalnej, amerykańskiej rodzinie, która jak się z czasem dowiadujemy ma swoje ukryte problemy, a który postan...

Zanim Odejdę - recenzja filmu

Bytowanie każdej istoty na ziemi kończy się zawsze tak samo, śmiercią. Zwykle nie znamy dnia ani godziny, najczęściej myśl o nieuchronnym oddalamy od siebie jak najdalej, traktując śmierć jak temat tabu. Zastanawialiście się co by było gdybyście wiedzieli, że wasze egzystowanie na tym padole łez właśnie się kończy i zaczynacie ostatni dzień życia. Co byście zrobili, jak się zachowali, jak wyglądałby Wasze ostatnie chwile?  Takie pytanie próbuje zadać dramat filmowy Zanim Odejdę (Before I Fall).   Film, dla którego  pierwowzorem jest książka  Lauren Oliver ,  przybliża nam postać nastolatki, licealistki imieniem Samatha, zwanej Sam, która wiedzie typowe życie wchodzącej w dorosłość osóbki. Buntuje się przeciwko matce, kłóci z siostrą, plotkuje z najlepszymi kumpelami, spotyka z chłopakiem i imprezuje. Po jednej z takich imprez, wracając z przyjaciółkami do domu ich samochód wpada w poślizg, dachuje a bohaterka traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, okazuje się...

Aż do kości - recenzja filmu

Anoreksja, stan chorobowy obrazujący się zaburzeniami jedzenia, zwany inaczej jadłowstrętem. Choroba powszechnie nazywana problemem cywilizacyjnym, narzucającym szczególnie młodym ludziom rygorystyczne normy dotyczące wyglądu i zachowań, wcale nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy nazwał ją i udokumentował angielski lekarz,  Richard Morton , a było to w XVII wieku. Wymogi cywilizacyjne i konsumpcyjny tryb życia pozwoliły rozwinąć się jej, na tyle, że w obecnych czasach anoreksja jest już sporym problemem. Co tu dużo mówić, współcześni ludzie mają być przebojowi, wygadani, zaradni, a przede wszystkim.....szczupli. Z góry zakłada się, że człowieka, którego tu, czy ówdzie jest zbyt dużo, nikt nie doceni, a tym bardziej nie polubi. Kolorowa prasa zarzuca nastolatki i osoby wchodzące w dorosłość, uśmiechniętymi  kobietami w rozmiarze 34, gloryfikując niską wagę ciała. Chcąc dorównać i sprostać kanonom obecnego   "piękna"  dziewczęta i młode kobiety przestają jeść , odda...