Przejdź do głównej zawartości

Grace i Grace - recenzja mini serialu Netflixa

Najlepsze historie zawsze podrzuca nam życie, wystarczy pogrzebać, poszukać, a temat znajdzie się sam. Tak też postanowiła zrobić Sarah Polley autorka scenariusza Grace i Grace ("Alias Grace") mini serialu dostępnego od 3 listopada 2017 roku na platformie Netflix, ekranizując powieść Margaret Atwood, w której opisano losy autentycznej postaci, młodej kobiety żyjącej w XIX wieku w Kanadzie, oskarżonej o podwójne morderstwo. Film przez wielu porównywany jest do Opowieści Podręcznej, która zbierała wiele pozytywnych recenzji, a której niestety do tej pory nie miałam przyjemności obejrzeć. Jak i czy w ogóle te dwa seriale mają z sobą coś wspólnego, tego nie wiem, wiem jednak, że Grace i Grace,w reżyserii Mary Harron, mimo skupienia się głównie na jednej kobiecie i jej walce o prawdę ogląda się naprawdę dobrze i choć nie ma w nim spektakularnych zwrotów akcji, a opowieść toczy się wolnym, acz wciągającym rytmem, to jest kolejną godną polecenia serialową propozycja od Netflixa. 
Poprzez sześć odcinków śledzimy losy autentycznej postaci, urodzonej w Irlandii Grace Marks (Sarah Gadon), która wraz ze swoją rodziną emigrowała z do Kanady. Podróż do państwa, które miało im dać lepsze życie odbywa się na statku, na którym umiera jej matka, pozostawiając Grace z licznym rodzeństwem oraz ojcem alkoholikiem i brutalem. Pragnąc uciec od agresywnego rodziciela, Grace podejmuje się pracy jako służąca. Jej trudne życie zmienia się dramatycznie, gdy trafia do domu Thomasa Kinneara (Paul Gross) i jego gosposi i kochanki Nancy Montgomery (Anna Paquin). Tam wraz z innym służącym, Jamesem McDermottem (Kerr Logan) dokonuje strasznego mordu na panu domu i jego oblubienicy. Obydwojgu nie udaje się uciec, wkrótce zostają schwytani i osądzeni. James powieszony, Grace skazana na początku na śmierć, jako kobieta ostatecznie trafia najpierw do zakładu psychiatrycznego, a później do więzienia, w którym ma spędzić resztą swojego życia. Poznajemy ją jak już odbywa swoją karę w zakładzie karnym w Kingston. Jest rok 1859. Grace spędziła w zakładzie karnym już piętnaście lat. Pojawia się szansa jest ułaskawienia, którą podejmuje się wykorzystać młody lekarz psychiatra, Simon Jordan (Edward Holcroft), który poprzez rozmowy z Grace, pozwalające zagłębić się w jej przeszłość, postara się dociec prawdy, która jak się okazuje nie jest taka jednoznaczna.
To właśnie złożoność charakteru, tajemniczość i niedopowiedzenie, którym serial stoi i stopniowe odsłanianie kolejnych elementów układanki są najmocniejszą stroną tego serialu. Grace i Grace to rewelacyjne studium kobiecej psychiki, pokazujące zmagania młodej dziewczyny urodzonej w ubogiej i pełnej problemów rodzinie, żyjącej w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Grace Marks to osoba, która od najmłodszych lat boryka się z trudnościami i przeciwnościami losu, a lekkie i radosne życie zdaje się być zupełnie obce. 


Grace i Grace nie podaje niczego na tacy, i choć nie zaskakuje widzów szybką akcją, ani efektami specjalnymi, to jest niezwykle intrygująca. Kobieca opowieść o życiu, pragnieniach, radościach i smutkach podana jest nam w taki sposób, że trudno się w nią nie wciągnąć. Niesamowitą postacią jest Grace, z którą krok po kroku przenosimy się w jej przeszłość, poznając dzieciństwo, wielką przyjaźń, pracę i ostatnie dni na wolności. Serial jednak niczego nie sugeruje, nie daje nam prostych odpowiedzi, tak naprawdę do końca nie jesteśmy pewni, czy panna Marks dopuściła się tego strasznego czynu, będąc wyrafinowaną morderczynią, czy też stała się tylko niewinną, słodką ofiarą sterowaną przez wyrachowanego McDermotta. Grace podczas codziennych wizyt doktora, stopniowo coraz bardziej się odsłania, a jej każdy gest, każde spojrzenie, zaskakująco dobrze dobrane słowo i przemyślanie spostrzeżenia są kwintesencją jej pragnień, potrzeb i dążeń młodej kobiety, której życie skończyć się ma w niewielkiej, więziennej celi. 
Niezwykle umiejętnie poprowadzona niewiarygodnie prawdziwa fabuła, oferująca najpierw migawki, a potem dłuższe fragmenty ciężkiego życia naszej bohaterki to tylko niewielki element tej doskonałej układanki jaką jest Grace i Grace. Wysoki poziom trzyma także muzyka, scenografia, charakteryzacja, zdjęcia, czy też montaż. Wszystko pięknie z sobą współgra, budując napięcie, kształtując doskonałe serialowe widowisko. Całość dopina klamra doskonałej pracy aktorskiej, w tym rewelacyjna rola Sarahy Gadon jako Grace Marks, która jest narratorem i głównym uczestnikiem opowieści i to ona poprzez gesty, słowa, mimikę twarzy i pewną słodkość wymieszaną z goryczą i wyrafinowaniem nadaje opowieści słodko - gorzkiego wyrazu, grając na naszych emocjach na tyle silnie, na ile to możliwe. Grace i Grace to przekrój wielobarwnych postaci, każda z nich ma swój własny styl, swój niepowtarzalny charakter i charyzmę, a i każda wnosi do odsłanianej krok po kroku historii pewien, istotny dla niej wkład.
Wiele dobrego można napisać o Grace i Grace, zachwalając świetnie opowiedzianą autentyczną historię, rewelacyjny scenariusz, doskonałe studium kobiecej natury i świetną grę aktorską. Netflix po raz kolejny udowodnił, że jego najmocniejszą stroną są seriale, które wcale nie muszą bazować na akcji, ale poprzez emocje potrafią przykuć widza do ekranu na kilka godzin. I choć serial stanowi zgrabną, zamykającą się całość, to mam nadzieję, że określenie pierwszy sezon jest zapowiedzią pojawienia się kolejnych kilku odcinków, którymi chętnie będę się delektować. Tego życzę sobie i wszystkim, którym Grace i Grace spodobała się tak jak mnie. Moja ocena to 9/10. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Atypowy, typowy, nietypowy nastolatek – recenzja serialu Netflixa

Atypowy , to serial do którego obejrzenia podchodziłam jak przysłowiowy pies do jeża, z dużą rezerwą i bardzo niechętnie. Po zapoznaniu się z pierwszym sezonem (mam nadzieję, że drugi też będzie), szczerze się sobie dziwię, że miałam jakiekolwiek obawy, bo  to połączenie komedii, produkcji obyczajowej i dramatu,  to świetny przykład, że nie należy oceniać książki po okładce, a serialu po tytule. Jeśli jeszcze nie widzieliście, a jesteście posiadaczami Netflixa, a nie obejrzeliście jeszcze tego projektu, to naprawcie swój błąd. Gwarantuje Wam, ze osiem odcinków wchłoniecie jednym tchem, bo jest powiewem świeżości na przeładowanym rynku durnych i nikomu nie potrzebnych komedii. Atypowy  to nie tylko nietypowy serial, ale także „atypowy” bohater. Jest nim  wchodzący w dorosłość, osiemnastoletni Sam , który zmaga się z autyzmem. Chłopak żyjący w na pozór normalnej, amerykańskiej rodzinie, która jak się z czasem dowiadujemy ma swoje ukryte problemy, a który postan...

Zanim Odejdę - recenzja filmu

Bytowanie każdej istoty na ziemi kończy się zawsze tak samo, śmiercią. Zwykle nie znamy dnia ani godziny, najczęściej myśl o nieuchronnym oddalamy od siebie jak najdalej, traktując śmierć jak temat tabu. Zastanawialiście się co by było gdybyście wiedzieli, że wasze egzystowanie na tym padole łez właśnie się kończy i zaczynacie ostatni dzień życia. Co byście zrobili, jak się zachowali, jak wyglądałby Wasze ostatnie chwile?  Takie pytanie próbuje zadać dramat filmowy Zanim Odejdę (Before I Fall).   Film, dla którego  pierwowzorem jest książka  Lauren Oliver ,  przybliża nam postać nastolatki, licealistki imieniem Samatha, zwanej Sam, która wiedzie typowe życie wchodzącej w dorosłość osóbki. Buntuje się przeciwko matce, kłóci z siostrą, plotkuje z najlepszymi kumpelami, spotyka z chłopakiem i imprezuje. Po jednej z takich imprez, wracając z przyjaciółkami do domu ich samochód wpada w poślizg, dachuje a bohaterka traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, okazuje się...

Aż do kości - recenzja filmu

Anoreksja, stan chorobowy obrazujący się zaburzeniami jedzenia, zwany inaczej jadłowstrętem. Choroba powszechnie nazywana problemem cywilizacyjnym, narzucającym szczególnie młodym ludziom rygorystyczne normy dotyczące wyglądu i zachowań, wcale nie jest niczym nowym. Po raz pierwszy nazwał ją i udokumentował angielski lekarz,  Richard Morton , a było to w XVII wieku. Wymogi cywilizacyjne i konsumpcyjny tryb życia pozwoliły rozwinąć się jej, na tyle, że w obecnych czasach anoreksja jest już sporym problemem. Co tu dużo mówić, współcześni ludzie mają być przebojowi, wygadani, zaradni, a przede wszystkim.....szczupli. Z góry zakłada się, że człowieka, którego tu, czy ówdzie jest zbyt dużo, nikt nie doceni, a tym bardziej nie polubi. Kolorowa prasa zarzuca nastolatki i osoby wchodzące w dorosłość, uśmiechniętymi  kobietami w rozmiarze 34, gloryfikując niską wagę ciała. Chcąc dorównać i sprostać kanonom obecnego   "piękna"  dziewczęta i młode kobiety przestają jeść , odda...